17 lipca, 2017

Przeklęty chłopiec i młoda alchemiczka kontra demony (Tajemne miasto - C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld)


Autorzy: C.J. Daugherty, Carina Rozenfeld
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 336

„Witaj w alchemicznych świecie. Tutaj nawet księgi zabijają.”






„Tajemne miasto” to kontynuacja „Tajemnego ognia”, czyli książki, która jest owocem współpracy C.J. Daugherty z Cariną Rozenfeld. Pierwszą z autorek osobiście bardzo cenię za jej serię „Wybrani”, jednak do pierwszej części jej nowej dylogii miałam kilka zastrzeżeń. Historia nie do końca mnie porwała, a styl pisania odebrałam jako nieco infantylny. Pomysł na fabułę zaciekawił mnie jednak do tego stopnia, że postanowiłam dać tej serii jeszcze jedną szansę i przeczytać kontynuację „Tajemnego ognia”.

Powieść zaczyna się spokojnie, autorki stopniowo zawiązują akcję i przedstawiają aktualny stan rzeczy. Główni bohaterowie, czyli Taylor i Sacha ukrywają się w oksfordzkim Kolegium Świętego Wilfreda. Doświadczeni alchemicy uznali to miejsce za najbezpieczniejsze dla nastolatków na moment obecny. Taylor ma okazję, aby trenować i doskonalić swoje umiejętności pod okiem zdolnej alchemiczki Louisy, a Sacha ma całe dnie na to, aby szukać w księgach i zapiskach ojca wskazówek na to, jak odczynić klątwę. Mijają kolejne dni, które zbliżają bohaterów do chwili ostatecznej możliwości uratowania chłopca, a odpowiedzi nadal się nie pojawiają. Dodatkowo, pojawiają się nowe mroczne siły, które chcą przeszkodzić Taylor w osiągnięciu jej celu. Bohaterowie muszą podjąć ostateczne kroki i udać się w podróż do miejsca, w którym wszystko się zaczęło... do miejsca, gdzie Isabelle Montclair rzuciła klątwę na ród L’hiverów.

Jak widać po zarysie fabuły, początkowy spokój na kartach „Tajemnego miasta” to tylko cisza przed burzą. I tak, jak pierwszy tom miał charakter wprowadzający do historii, nie działo się nic spektakularnego, wydarzenia przybierały raczej spokojny bieg, tak tutaj autorki postawiły całkowicie na pędzącą akcję. Po krótkim wprowadzeniu czytelnik zostaje wrzucony w wir wydarzeń i ta dynamika utrzymuje się już do samego końca powieści. A zakończenie robi wrażenie! Autorki w bardzo ciekawy sposób rozwiązały wątek klątwy i doprowadziły historię do punktu kulminacyjnego, który zarówno pod względem estetycznym, bo cała ta końcowa scena jest bogata w szczegóły, bardzo ekspresyjna i klimatyczna, jak i pod względem naprawdę świetnych, oryginalnych rozwiązań wydarzeń jest moim zdaniem fantastyczny i dzięki niemu cała historia się broni.

„Tajemne miasto” jest więc w moim odczuciu książką zdecydowanie lepszą od swojej poprzedniczki. Posiada jednak swoje wady i ogromnie żałuję, że autorki nie dopracowały lepiej całej dylogii. Pomysł na fabułę jest naprawdę świetny i mam wrażenie, że jego potencjał został w pewnym stopniu zmarnowany. W pierwszym tomie było po prostu nudnawo i kulał trochę styl pisania, natomiast w „Tajemnym mieście” autorki na obydwu tych polach się poprawiły, historia nabrała rozpędu, a mimo to, a może nawet przez to, jeszcze mocniej odczułam ten zmarnowany potencjał. Mamy świetnie wykreowany świat, w którym prym wiodą alchemicy, wielkie biblioteki pełne tajemniczych woluminów i pradawna magia, także w tej mrocznej odsłonie. Takie tło i pomysł na historię, w której nastolatkowie muszą odczynić śmiertelną klątwę to bajka! W takim uniwersum mogłaby powstać wielotomowa wspaniała seria, a niestety napisane zostały tylko dwa tomy, liczące po nieco ponad trzysta stron, w których większość wątków jest potraktowana po macoszemu i zbyt szybko i łatwo doprowadzona do końca. Odczuwam niedosyt i gdzieś tam marzy mi się kolejna część, bądź seria w tym świecie, bardziej szczegółowa i dopracowana, z bardziej zawiłą fabułą i wywołująca lawinę emocji.

Podsumowując, częściowo jestem na tak, a częściowo nie. „Tajemne miasto” wypada zdecydowanie lepiej od poprzedniej części dylogii „Tajemny ogień”, natomiast jako całość ta historia jest dosyć przeciętna i nie na tyle dobra, bym mogła z czystym sumieniem ją polecić każdemu. Tutaj powtórzę swoje słowa z recenzji poprzedniej części: do przeczytania bardzo zachęcam młodszą młodzież! Dla czytelnika młodego, niedoświadczonego jeszcze bardzo w czytaniu, takiego, który nie jest jeszcze gotowy na dojrzalszą literaturę, ta dylogia może być strzałem w dziesiątkę. Jest przygoda, są emocje, łatwy w odbiorze styl, a także bardzo ciekawy świat przestawiony.

Tekst jest oficjalną recenzją dla portalu LubimyCzytać :)

2 komentarze:

  1. Czytałam poprzednią serię autorki, nad tą się jeszcze zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, a więc mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)