11 lipca, 2019

Dzikie dziecko miłości - Aneta Jadowska

„Całe życie adaptowała się do normalności. Równie dobrze mogła się adaptować do szajby.”

Dora Wilk to bohaterka, którą wielu czytelników może kojarzyć z Heksalogii o wiedźmie - cyklu urban fantasy, cenionego przez miłośników gatunku. Wydawało się, że w ostatnim tomie zobaczymy policjantkę po raz ostatni, jednak Aneta Jadowska sprawiła czytelnikom wyjątkową niespodziankę, wydając „Dzikie dziecko miłości”. W tej powieści powracamy do Torunia i alternatywnego Thornu, do znajomych bohaterów i charakterystycznych magicznych postaci, lecz w zupełnie nowej, dojrzalszej odsłonie z fantastycznie uknutą intrygą! 

Akcja „Dzikiego dziecka miłości” kręci się wokół sprawy masowego morderstwa 28 młodych kobiet. Groby zostają odnalezione na terytorium wilkołaków, o czym natychmiast poinformowana zostaje Dora Wilk, Namiestniczka Thornu. Rozpoczyna się śledztwo i poszukiwanie sprawcy, który nadal może stanowić zagrożenie dla mieszkanek miasta. Szybko okazuje się, że we wszystko zamieszana jest pewna młoda wampirzyca Daria, która już drugi raz powstała z martwych. Ten fakt sprawia, że Dora rozpoczyna współpracę z Romanem, miejscowym księciem wampirów. W rozwikłaniu zagadki swoją pomoc oferują także m.in. szaman Witkacy, nekromantka Katia, czy patolog Bogna. Jak widać, pojęcie spokoju, czy odpoczynku w świecie Namiestniczki nie istnieje, a jej ambicja i upór nie pozwolą jej zostawić tej sprawy bez pozytywnego zakończenia. 

„Niektórzy nie potrafią zrozumieć, że ofiara nigdy nie ponosi winy. I nie ma znaczenia, jak bardzo będzie dbać o swoje bezpieczeństwo. Zawsze może się znaleźć ktoś, kto spojrzy na nią i pomyśli: „Chcę ją mieć”. Jeśli jest wystarczająco zawzięty, sprytny i bezwzględny, nic nie zdoła jej uchronić. To też nie jest jej wina. To wyłącznie on ponosi odpowiedzialność, on jest winny. On zasługuje na karę.”

Przed sięgnięciem po „Dzikie dziecko miłości” Dorę Wilk kojarzyłam jedynie ze „Złodzieja dusz”, książki, którą przeczytałam już wiele lat temu, i którą nie byłam szczególnie zachwycona. Pamiętam jednak, że sam koncept tego świata bardzo mnie zaintrygował, a że „Dzikie dziecko miłości” opowiada historię bardzo luźno powiązaną z heksalogią, nie wymagającą dokładnej znajomości książek z tamtego cyklu, to postanowiłam sprawdzić, czy tym razem polubię się z rudowłosą policjantką. Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona! 

Zarówno konstrukcja całej intrygi, jak i sam styl pisania Anety Jadowskiej wydają mi się tutaj dużo bardziej dojrzałe i dopracowane. Akcja porywa już od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca, co daje czytelnikowi ponad 500 stron rozrywki na wysokim poziomie. Jest to powieść trochę przygodowa, trochę detektywistyczna i trochę humorystyczna. Jadowska ma wspaniałe, ironizujące poczucie humoru, które sprawia, że nawet poważne historie, z mrocznym klimatem i dosyć ciężką tematyką, wywołują salwy śmiechu u czytelnika. 

Autorka zgrabnie łączy wątki fantastyczne z kryminalnymi, doprawiając je pełnokrwistymi, nieszablonowymi bohaterami. W jej książkach bardzo podoba mi się to, że postaci kobiece są charakterne, silne, unikatowe i nie powielają schematów. Za mroczną intrygą, która jest głównym filarem tej powieści, kryją się także wspaniałe przesłania od kobiet dla kobiet. Poruszona jest tematyka gwałtu, przedmiotowego traktowania i braku szacunku. Mimo, że wszystko to w „Dzikim dziecku miłości” okraszone jest magią, to niestety znajduje swój odpowiednik w realnym świecie.

„Dzikie dziecko miłości” to dotąd najlepsza książka Anety Jadowskiej, jaką miałam okazję przeczytać. Podobała mi się nawet bardziej niż jej seria o Nikicie. Polecam ją nie tylko miłośnikom twórczości autorki, ale również osobom, które dotąd nie miały okazji poznać jej pióra. To świetne połączenie kryminału i fantastyki, z ciekawą fabułą, znakomicie wykreowanymi bohaterami i rozbrajającym humorem. 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)

Inne