01 lipca, 2019

To, co zakazane - Tabitha Suzuma

„Jak coś tak złego może być tak cudowne?”

„To, co zakazane” jest książką, która zaintrygowała mnie nietypową fabułą i świetnymi recenzjami na zagranicznych blogach. Byłam bardzo ciekawa jak autorka skonstruowała powieść o tak trudnej tematyce, a docelowo przeznaczoną dla młodzieży. Okazało się, że kwestię kazirodztwa da się ująć w niezwykle delikatny i subtelny sposób. „To, co zakazane” to książka, która łamie schematy i łamie serca. Na samym początku nie podejrzewałam, że aż tak mocno mnie poruszy, ale ostatnie kilkadziesiąt stron czytałam z trudem, starając się dojrzeć kolejne słowa przez łzy.

Historię rodziny Whitley poznajemy za sprawą dwóch naprzemiennych narracji - Lohana i Mayi. To dwójka najstarszych z piątki dzieci, które po odejściu ojca pomagają matce w opiece nad młodszym rodzeństwem. Z czasem ta pomoc staje się ich codzienną rutyną, bo matka zaczyna uciekać od rodziny, coraz częściej spędzając czas z nowym partnerem na imprezowaniu. Zarówno Lohan, jak i Maya wciąż sami są jeszcze dziećmi - on to siedemnastolatek, przed którym stoi wyzwanie zdania trudnych egzaminów na studia, a ona rok młodsza, także borykająca się z problemem pogodzenia szkoły i opieki nad domem. Zastępowanie w pewnym stopniu rodziców młodszemu rodzeństwu zbliża do siebie te dwójkę i z czasem obydwoje orientują się, że ich uczucie znacznie przekracza bratersko-siostrzaną miłość. Doskonale wiedzą, że coś takiego nigdy nie powinno się zdarzyć i mogą za to ponieść ogromne konsekwencje, jednak uczucie jest tak silne i rozpaczliwe, że nie są w stanie sobie z nim poradzić. Coraz bardziej się w sobie zakochują, jednak ta zakazana miłość nie może mieć szczęśliwego zakończenia...

„Możesz zamknąć oczy, by nie widzieć tego, czego nie chcesz widzieć; nie możesz jednak zamknąć serca, by nie czuć tego, czego nie chcesz czuć.”

Bałam się, że sięgając po tę książkę nie będę umiała zachować otwartej głowy i z góry będę osądzała bohaterów za ich wybory. Bałam się o uczucie zniesmaczenia i zgorszenia. Tabitha Suzuma odarła mnie jednak z wszystkich moich obaw, przedstawiając mi historię pełną rozpaczy, bólu, niepewności, strachu i miłości, która choć tak nieprzyzwoita, okazała się być tak prawdziwa i piękna. Autorka stworzyła dwójkę bohaterów, którzy po prostu się w sobie zakochują, co w innych okolicznościach byłoby zupełnie normalne i mogłoby rozpocząć piękną historię z happy endem. Lohan i Maya to osoby, które nie czują jakby były rodzeństwem, ale od najmłodszych lat traktują się jak najlepszych przyjaciół. Rodzące się między nimi romantyczne uczucie wydaje się naturalne, choć jednocześnie tak bardzo nieprzyzwoite względem prawa i zasad moralnych. 

Czytając „To, co zakazane” wcale nie ma się ochoty potępiać bohaterów za ich czyny, bo widać w nich pełną naturalność, widać ich pobudki i prawdziwe emocje. Ich relacja jest na tyle dobrze przedstawiona, że można w pełni wczuć się w ich sytuację i zrozumieć dlaczego ich losy właśnie tak się potoczyły. Tej parze może nie tyle co się kibicuje, ale wspiera w duchu i współczuje. Przez całą lekturę towarzyszyły mi myśli o tym, że chciałabym aby ich historia skończyła się pozytywnie. Nieważne jak, nieważne kiedy, ale chciałam aby znaleźli jakiekolwiek rozwiązanie, które byłoby dobre dla obydwojga, bo naprawdę mocno zżyłam się z tymi postaciami. Czekałam z zapartym tchem na finał tej historii, a ostatecznie roztrzaskał on moje serce na milion kawałków.

„To, co zakazane” to mocna, przepełniona strachem, rozpaczą i bólem książka. Nie czyta się jej łatwo, bo emocje odczuwane przez bohaterów udzielają się odbiorcy i miejscami ciężko przełknąć gigantyczną gulę w gardle, która rośnie im bliżej finału tej historii. To młodzieżówka, która w niczym nie przypomina innych młodzieżówek. Jest dojrzała, poruszająca i trudna. Jestem pewna, że przez długi czas o niej nie zapomnę.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy zostawiony komentarz i zapraszam ponownie :)

Inne